niedziela, 23 sierpnia 2009


zastanawiałem się kiedyś jak bardzo ograniczamy się w szukaniu miłości.
na przykład obrałem sobie osoby nie-w-pełni-sprawne pod względem zmysłów.
głuchoniemi , czy zastanawialiście się ilu ludzi pozbawionych umiejętności mówienia może być wspaniałych i równie wartościowych jak wy?
wyobrażam sobie piękną dziewczyne o długich kasztanowych włosach, wielkich brązowych, bystrych, ciepłych oczach która patrzy na mnie z naprzeciwka. powiedzmy, że użekałby mnie swoją magią na tyle, że odważyłbym się do niej podejść. gdyby okazała się niemową, jak wtedy bym na nią spojżał? byłoby niezręcznie. to całe rozczarowanie. zapewne uciekłbym prędko zestrachany po wymuszonym, uprzejmym kiwnięciu głową.
a co gdybym zamierzał się z nią porozumieć? za wszelką cenę starać się wyciągnąć z tej chwili jak najwięcej. kto wie, może kiedyś przed snem patrzelibyśmy sobie głęboko w oczy, za pomocą gestów rozmawialibyśmy na wiele naszych tematów wciąż ciesząc się wzajemną nicią porozumienia i chwilami które mogłyby dla nas trwać wiecznie. trzymać się w ciepłych objęciach i żegnać się krótkim "kocham cię", słowami czytanymi z ruchu warg których nie dałoby się pomylić z żadnymi innymi.
miłość taka musi być czymś o wiele głębszym niż taka nasza zwykła, pospolita, przegadana miłość.
zamierzam zacząć uczyć się języka migowego.
nie chcę się ograniczać.
zbyt wiele moge przeoczyć.
zbyt wiele stracić.

herbata
Ólafur Arnalds